Spis treści numeru 25

Honory dla historyków nowe doktoraty HC

Laudacja wygłoszona przez prof. Jana Seredykę



Od lewej stoją: prof. Krystyna Piotrowska-Marczak, prorektor Uniwersytetu Łódzkiego; prof. Przemysław Hauser, prorektor Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu; prof. Jiri Kraus, prorektor Uniwersytetu Karola w Pradze; rektor UO prof. Stanisław S. Nicieja; prof. Zbigniew Horbowy, rektor ASP we Wrocławiu. Na pierwszym planie: prof. Wojciech Wrzesiński i prof. Jaroslav Pánek.

Historia i rzeczywistość (laudacja wygłoszona przez prof. Stanisława Sławomira Nicieję podczas uroczystości nadania prof. Wojciechowi Wrzesińskiemu tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Opolskiego)

Prześwietny Senacie, dostojni Doktoranci, Panie i Panowie.

Oto dziś w młodym opolskim Uniwersytecie przeżywamy uroczystość niezwykłą. Wyróżniamy najwyższą godnością akademicką dwóch wybitnych uczonych-historyków: prof. Jarosława Pánka z Uniwersytetu Karola w Pradze, prezesa Czeskiego Towarzystwa Historycznego i prof. Wojciecha Wrzesińskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Historycznego, przedstawicieli dwóch narodów - czeskiego i polskiego. Czynimy to na Ziemi Śląskiej, która w swej bogatej historii była częścią kilku organizmów państwowych. U zarania swych rozpoznanych dziejów była częścią państwa czeskiego, dziś jest perłą Polski.

Sens przyznawania tytułów doktorów honorowych, co dziś czynimy, zamyka się w dwóch zasadniczych kwestiach. Pierwsza to chęć wyeksponowania dokonań wybitnych postaci, których osiągnięcia zasługują na zapisanie w szerokiej publicznej świadomości. Druga wynika z podniesienia dorobku zasłużonych osób do rangi nowej wartości akademickiej. Akt nadania doktoratu honorowego jest zawsze wielkim świętem dla uczelni, która okazuje szacunek dla wybitnych postaci, a równocześnie wzbogaca swoje tradycje i podnosi prestiż.

Przypadł mi wielki zaszczyt wygłosić w imieniu Senatu akademickiego laudację dla jednego z dzisiejszych Doktorantów, prof. Wojciecha Wrzesińskiego - przyjaciela naszego Uniwersytetu.

Wojciech Wrzesiński urodził się 6 października 1934 r. w Krzywosądzy - miejscowości, która wpisała się na trwałe na karty historii Polski jako miejsce ciężkich bojów w czasie powstania styczniowego. Cała jego rodzina, zarówno ze strony ojca jak i matki Zofii z domu Polankiewicz, związana jest od pokoleń z Kujawami, a właściwie z tzw. Czarnymi Kujawami, z okolicami Radziejowa, Aleksandrowa, Solca, Brześcia Kujawskiego: ziemią pięknych pejzaży przeciętych jeziorem Gopłem, z legendą króla Popiela, który miał rządzić w pobliskiej Kruszwicy, i leczniczymi wodami Ciechocinka.

Za swe miasto rodzinne i swą małą ojczyznę Wojciech Wrzesiński uważa Radziejów, miasteczko dziesięciotysięczne, gdzie spędził lata chłopięce, gdzie znajdują się groby jego rodziców i przodków. W Radziejowie ojciec Wrzesińskiego, Marian, przez lata był urzędnikiem samorządowym - sekretarzem zarządu miasta.

Dzieciństwo Wojciecha Wrzesińskiego, podobnie jak całego jego pokolenia, znaczone jest stygmatem wojny. To, że w 1939 r. w wieku 5 lat nie został sierotą, zawdzięcza miejscowemu Żydowi i Niemcowi o polskim nazwisku Sierakowski, którzy ostrzegli i ukryli jego ojca, gdy gestapo przybyło, aby go aresztować. Lata wojny to dla Wojciecha Wrzesińskiego czas tułaczki, ucieczek i nauki na tajnych kompletach.

Po wojnie Wrzesińscy osiadają w Aleksandrowie Kujawskim, gdzie ojciec zostaje inspektorem w urzędzie powiatowym, a Wojciech uczniem jedynego w tym czasie w tym mieście gimnazjum Ojców Salezjanów. Była to znakomita szkoła, o bardzo wysokim poziomie nauczania, gdyż uczyli tam m.in. pracownicy pobliskiego Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wśród uczniów aleksandrowskiego gimnazjum Ojców Salezjanów nie brakowało też indywidualności. Przez kilka lat w jednej ławce Wojciech Wrzesiński siedział z Krzysztofem Marliczem - później wybitnym uczonym, lekarzem, obecnie rektorem Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. Do tej samej klasy uczęszczał znany dziś przyrodnik prof. Remigiusz Tarnecki. Przy szkole był bardzo rozbudowany, renomowany internat o ostrej dyscyplinie, do którego rodzice często kierowali swoje pociechy, gdy mieli z nimi w domu trudności wychowawcze. W tym internacie był m.in. kolega z klasy Wrzesińskiego, późniejszy długoletni dyrektor Teatru "Syrena" w Warszawie Zbigniew Korpolewski.

Wrzesiński był bardzo dobrym uczniem, wyróżniającym się zwłaszcza w przedmiotach humanistycznych. Spośród nauczycieli największy wpływ mieli wówczas: świetny łacinnik-mediewista ks. Janusz Janowski - jeden z pierwszych doktorów w historii UMK i znakomita historyczka Zofia Kędzierska - później, po zamknięciu gimnazjum Ojców Salezjanów, zasłużona redaktorka toruńskich wydawnictw naukowych. To m.in. pod jej wpływem po maturze w 1951 r. Wojciech Wrzesiński zdecydował się na studia historyczne w Uniwersytecie Toruńskim, choć zgodnie z życzeniem ojca miał studiować prawo, które wówczas, na szczęście dla polskiej historiografii, w tej uczelni zamknięto.

Wybór uczelni i kierunku studiów zdeterminował bardzo mocno późniejsze losy Wojciecha Wrzesińskiego. W Toruniu bowiem na młodym Uniwersytecie, ale opierającym się na kadrze profesorskiej wygnanej znad Willi, która w malowniczo położonym mieście Kopernika znalazła dobre warunki, aby nadal służyć polskiej nauce, Wrzesiński spotkał wielu niezwykłych ludzi. Tam zrodziły się jego znajomości i przyjaźnie, które będzie sobie zawsze wysoko cenił, wspominał z sentymentem i myślał o nich z wdzięcznością i satysfakcją.

Podobnie jak w gimnazjum aleksandrowskim, również w toruńskiej Almae Matris trafił na rocznik, który błyszczał indywidualnościami. Wśród najbliższych kolegów, tym razem z ławy uniwersyteckiej, byli bowiem znani dziś profesorowie-historycy: Antoni Czacharowski - wybitny polski mediewista; Jacek Staszewski - długoletni prezes PTH; Sławomir Kalembka - późniejszy rektor UMK; Janusz Rulka - znany dydaktyk historii. Wśród nauczycieli akademickich Wrzesińskiego byli również znakomici polscy uczeni. Wystarczy wspomnieć, iż miał wówczas niemal codzienny kontakt m.in. z profesorami: Ludwikiem Kolankowskim - znakomitym znawcą epoki jagiellońskiej, pierwszym rektorem UMK; Karolem Górskim - legendarnym już wówczas znawcą historii Pomorza i państwa krzyżackiego; Marianem Gumowskim - wybitnym dziejopisem starożytności i numizmatykiem; Stanisławem Hoszowskim - lwowianinem, uczniem Franciszka Bujaka, wybitnym demografem i historykiem gospodarki; Bronisławem Włodarskim - mediewistą; Bronisławem Pawłowskim - znakomitym historykiem wojskowości. Wśród asystentów prowadzących ćwiczenia byli wówczas późniejsi profesorowie: Jerzy Serczyk, Tadeusz Grudziński i Kazimierz Jasiński. Na seminarium magisterskie trafił do ucznia Marcelego Handelsmana, jednego z wielkich budowniczych Uniwersytetu Toruńskiego, jego rektora prof. Witolda Łukaszewicza, przywiązującego szczególną wagę do uczenia warsztatu przyszłego historyka.

Solidne wykształcenie, znakomici nauczyciele, pracowitość, pasja badawcza i talent musiały dać efekt. Wojciech Wrzesiński kończy w 1955 r., w wieku 21 lat, studia z wyróżnieniem. Jego praca magisterska o ruchu robotniczym w Solcu Kujawskim, a później doktorska z dziejów Warmii i Mazur, napisana na seminarium Witolda Łukaszewicza, znajdują wydawców i bardzo dobre przyjęcie przez krytykę naukową. Za pracę doktorską ten młody, wówczas 28-letni badacz otrzymuje jedną z najbardziej prestiżowych nagród w polskiej humanistyce - nagrodę tygodnika "Polityka".

Po studiach rozpoczyna się w biografii Wojciecha Wrzesińskiego nowy rozdział, który trwa dziesięć lat i możemy go nazwać umownie "Olsztyńskim". Do Olsztyna pojechał z nakazem pracy w archiwum wojewódzkim. Był przekonany, że jedzie tam na trzy miesiące. W Olsztynie nie było wówczas ośrodka naukowego. Obok raczkującej wówczas Wyższej Szkoły Rolniczej Archiwum Wojewódzkie było zalążkiem, z którego wyrośnie, przy trudnej do przecenienia roli Wrzesińskiego, ceniony w kraju humanistyczny ośrodek naukowy.






Wojciech Wrzesiński był wówczas historykiem-archiwistą, który "przekopywał się" przez tony materiałów archiwalnych polsko- i niemieckojęzycznych, mówiących o niezwykle powikłanych losach mieszkańców Warmii i Mazur. Szukał przede wszystkim związków tych ziem z polskością, ale interesowała go również historia oddziaływania i zmagań dwóch narodów, dwóch kultur, a nawet niekiedy dwóch odmiennych cywilizacji - polskiej i niemieckiej, zwłaszcza w tych momentach, kiedy procesy narodowościowe nabierały charakteru politycznego, gdy trzeba się było jednoznacznie opowiedzieć, do której nacji chce się należeć.

Z tych badań i doświadczeń wyrosła później jedna z najważniejszych książek Wrzesińskiego pt. "Plebiscyty na Warmii i Mazurach oraz na Powiślu w roku 1920". Stanowi ona przykład wartościowej pracy dokumentacyjnej, obudowanej setkami przypisów archiwalnych i rozległą literaturą przedmiotu. Pracy dociekliwej, kompetentnej, obiektywnej, precyzyjnej w diagnozach i ocenach. Wtedy też rodzą się pomysły, pierwsze szkice i plany na następne istotne książki w dorobku Wojciecha Wrzesińskiego o szkolnictwie polskim na Warmii i Mazurach, o "Gazecie Olsztyńskiej", o Warmii i Mazurach w polskiej myśli historycznej. Monografie te, jeden z najwybitniejszych znawców stosunków polsko-niemieckich prof. Czesław Łuczak nazwie pionierskimi, wzorcowymi i na trwałe wpisującymi się w dorobek polskiej historiografii.

Obok tej pracy ściśle naukowej, badawczej Wojciech Wrzesiński wykonuje wówczas - nie wiem, czy nie ważniejszą - pracę organizacyjną, która uwypukla jego rolę jako historyka. Wspólnie z Tadeuszem Orackim (wówczas nauczycielem z Ostródy), świetnym biografistą i folklorystą, Januszem Jasińskim (świeżym absolwentem uczelni lubelskiej) zaczyna - nie zważając na wielkie opory, niezrozumienie i nieprzychylność wielu ludzi - walkę o reaktywowanie w Olsztynie funkcjonującego tam w latach wojny i krótko po jej zakończeniu Instytutu Mazurskiego. Następstwem tego konsekwentnego działania było powstanie początkowo Fundacji im. Wojciecha Kętrzyńskiego, przekształconej później w Ośrodek Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie. Tym samym Wojciech Wrzesiński jest współtwórcą bardzo ważnej, o znacznym dorobku regionalnej placówki naukowej, która dziś funkcjonuje znakomicie, kierowana przez jego uczniów i ma swój bardzo poważny udział w powstaniu młodego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

W 1965 r. Wojciech Wrzesiński podejmuje jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Opuszcza Olsztyn i przenosi się na drugi kraniec Polski do nieznanego mu wówczas niemal zupełnie Wrocławia. Geneza tej życiowej decyzji tkwi w zorganizowanym w 1963 r., bardzo ważnym dla badań nad dziejami polskiej myśli politycznej i ruchu narodowego seminarium, które odbyło się na Mazurach nad Jeziorem Nidzkim. Na seminarium to przybyła liczna i bardzo silna grupa z Wrocławia z prof. Henrykiem Zielińskim na czele. Zieliński, wówczas młody (liczył 43 lata) profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, świetny znawca stosunków polsko-niemieckich, był w środowisku naukowym postacią charyzmatyczną. Serdeczny w kontaktach osobistych, szeroko patrzący na świat i tolerancyjny, tryskający pomysłami tematycznymi i metodologicznymi, oddziaływał szczególnie mocno na młodzież asystencką i adiunktów. Umiał ją skupiać wokół siebie i na swój sposób fascynować.

Wtedy to Henryk Zieliński występuje z projektem, który staje się atrakcyjny poznawczo dla wszystkich młodych historyków nie tylko z Wrocławia: podjęcia studiów nad myślą polityczną i przygotowania wydawnictwa w rodzaju nowego Wilhelma Feldmana i jego słynnej "Historii polskiej myśli politycznej". Zielińskiemu ten pomysł udało się zmaterializować. Począł skupiać wokół siebie młodych badaczy z całej Polski: od Lublina po Poznań, od Gdańska po Katowice. O wejściu do zespołu badawczego miały decydować talent i pracowitość. I wtedy właśnie zaproponował Wojciechowi Wrzesińskiemu, jako bardzo wyrazistemu już młodemu historykowi, przejście do Wrocławia do swojej katedry i rozpoczęcie bardzo bliskiej, codziennej współpracy. Propozycja została przyjęta.

Tu dotykamy - chcę to bardzo mocno podkreślić - fenomenu Wojciecha Wrzesińskiego, który jako ukształtowany już historyk, o mocnej pozycji w Olsztynie (władze miejscowe nie chciały zgodzić się na jego odejście), przenosi się do Wrocławia, jednego z najsilniejszych wówczas środowisk historycznych w Polsce. Warto przypomnieć, iż na Uniwersytecie Wrocławskim pracowali wówczas otoczeni tradycją lwowskiej szkoły historycznej Ewa i Karol Maleczyńscy, Roman Heck, Władysław Czapliński, Stefan Inglot, Marian Haisig, Józef Gierowski, Józef Leszczyński, Adam Galos oraz cała plejada młodych pracowników, którzy już niedługo zostaną profesorami. Z reguły silne, spatynowane tradycją środowiska uniwersyteckie nie są otwarte dla przybyszów. Każdego homo novus traktują z dystansem, nie są skore do dopuszczania przybyszów do stanowisk kierowniczych i liderowania zespołom badawczym.

Wojciech Wrzesiński w krótkim czasie przełamuje te bariery i szybko staje się jedną z najbardziej znanych i wyrazistych postaci całego środowiska wrocławskiego, uczonym o nazwisku ogólnopolskim.

Szybko z powodzeniem przechodzi kolokwium habilitacyjne, usamodzielnia się naukowo, zostaje kierownikiem Zakładu Historii PRL, a następnie dziekanem Wydziału Historyczno-Filozoficznego, dyrektorem Instytutu Historycznego i prorektorem, a w końcu rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego, przewodniczącym kolegium uczelni Wrocławia i Opola. Wchodzi do prezydium Komitetu Nauk Historycznych PAN, Komitetu Badań nad Polonią, zostaje wybrany na członka Centralnej Komisji do spraw Tytułów Naukowych, do komitetów redakcyjnych prestiżowych pism, takich jak: "Dzieje Najnowsze", "Wiadomości Historyczne", "Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka", "Zaranie Śląskie", "Odra", "Polish Western Affairs", wchodzi do prezydiów i rad naukowych licznych towarzystw, muzeów i instytutów naukowych, zostaje członkiem jury nagrody "Polityki", przez kilka kadencji wiceprzewodniczącym Polskiego Towarzystwa Historycznego, by w końcu objąć prezesurę PTH, którą z powodzeniem sprawuje od czterech lat. W 1999 r. był głównym organizatorem XVI Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich we Wrocławiu, wydarzenia, które odbiło się szerokim echem w życiu intelektualnym Polski.

Wszystkie te wymienione fakty świadczą o niezwykłej żywotności i aktywności społecznej prof. Wrzesińskiego, a czyni to równolegle - co należy mocno podkreślić - z jednoczesną, niebywale rytmiczną aktywnością naukową. Wojciech Wrzesiński bowiem, po tragicznej i niewyjaśnionej do dziś śmierci prof. Henryka Zielińskiego, przejmuje jego rolę i zostaje głównym organizatorem, stymulatorem i właściwie liderem badań nad polską myślą polityczną, redagując poszczególne tomy będące pokłosiem różnego rodzaju seminariów, sympozjów, konferencji i programów badawczych.

Wyrazem uznania dla dorobku naukowego Wojciecha Wrzesińskiego i jego kreatywności w wyznaczaniu nowych kierunków badawczych jest powołanie go w skład rad naukowych oraz kuratoriów, m.in. Instytutu Zachodniego w Poznaniu, Ośrodka Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie i Instytutu Śląskiego w Opolu - placówek naukowo-badawczych wyrosłych z głębokiej tradycji polskiej myśli zachodniej.

Prof. Wojciech Wrzesiński poświęca też wiele uwagi i czasu kształceniu młodej kadry naukowej. Dotychczas doprowadził do finalizacji 42 doktoraty. Kilkunastu jego uczniów osiągnęło już tytuły profesorskie i zaliczani są do grona znanych i wysoko cenionych uczonych. Są to autorzy wielu książek uhonorowanych prestiżowymi nagrodami. Do uczniów prof. Wojciecha Wrzesińskiego należą m.in. profesorowie: Teresa Kulak, Stanisław Ciesielski, Bohdan Koziełło-Poklewski, Bohdan Łukaszewicz, Krzysztof Tarka, Tadeusz Marczak, Włodzimierz Suleja, Mikołaj Iwanow.

Dorobek naukowy prof. Wojciecha Wrzesińskiego obejmuje łącznie ponad pół tysiąca pozycji, w tym kilkanaście obszernych monografii książkowych wiążących się tematycznie: z najnowszą historią Polski, Czech i Niemiec, z kształtowaniem się stereotypów etnicznych oraz z dziejami polskiej myśli politycznej XIX i XX wieku. Szczególnie wartościową monografią prof. Wojciecha Wrzesińskiego jest książka pt. "Polski ruch narodowy w Niemczech w latach 1922-1939", podsumowująca bardzo ważny okres studiów niemcoznawczych w historiografii polskiej. Jedną z najważniejszych książek w jego dorobku jest ogromne, liczące 750 stron studium noszące tytuł "Sąsiad czy wróg" - o kształtowaniu się obrazu Niemca w polskiej świadomości narodowej. Książka ta, bogato ilustrowana zarówno karykaturami ukazującymi Niemców w oczach Polaków, jak i cytatami z literatury pięknej, publicystyki, powiedzonek ludowych, wierszy satyrycznych, jest dziś już dziełem klasycznym, bardzo atrakcyjnym i płodnym intelektualnie.






W jednym z wywiadów Wojciech Wrzesiński, zapytany o źródła jego sukcesów naukowych, organizacyjnych i wychowawczych, odpowiedział: Miałem szczęście, gdyż problemy, które badałem bądź badania nad nimi inicjowałem, czy też przy ich inicjowaniu byłem obecny, od pracy doktorskiej poczynając, spełniały jak gdyby funkcję napędową dla różnorakich badań nie tylko moich indywidualnych, ale tworzyły się wokół nich zespoły ludzi świetnie się rozumiejących, zdolnych do lojalności i przyjaźni. We Wrocławiu zespół, który powstał początkowo wokół prof. Henryka Zielińskiego, łączyła nie tylko wspólnota badań, ale też daleko idące więzy towarzyskie. Do tradycji należały coroczne dwu-, trzytygodniowe wyprawy górskie członków zespołu. Stan wojenny zburzył te tradycje. Podziały i wybory polityczne poróżniły badaczy. Gdy przyszedł czas wielkich napięć politycznych, prof. Wojciech Wrzesiński nie zawahał się wyrazić zdecydowanie swego stosunku do "Solidarności", a później stanu wojennego. Znalazł się w opozycji z wszystkimi konsekwencjami swojego wyboru.

Po zmianie systemu politycznego w Polsce w 1989 r. został wybrany rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego. Wspierał i inspirował działalność Uczelnianego Centrum Badań Śląskoznawczych i Bohemistycznych. Rozumiejąc w pełni kulturotwórczą rolę swej uczelni, szczególnie dużo wysiłku włożył w działalność wydawniczą Uniwersytetu Wrocławskiego. Zaowocowało to wieloma bardzo cennymi publikacjami i seriami wydawniczymi. Dbał też, by Uniwersytet był postrzegany nie tylko na Dolnym Śląsku. To za jego kadencji rektorskiej Uniwersytet Wrocławski przyznał doktoraty honorowe Vaclavowi Havlowi, Jerzemu Grotowskiemu, Ryszardowi Kaczorowskiemu, Tymonowi Terleckiemu, Piotrowi Wandyczowi. Otwarł Uniwersytet głównie na współpracę z ośrodkami polonijnymi: Instytutem Sikorskiego w Londynie, Instytutem Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku oraz z naszymi sąsiadami na południu i na wschodzie. Szczególnie zależało mu na nawiązaniu kontaktów z Uniwersytetem Lwowskim, gdzie znajdowała się kolebka siły dzisiejszego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Wtedy też Wojciech Wrzesiński bardzo mocno, mimo sprzeciwów części swego środowiska, wsparł swym autorytetem opolską wspólnotę akademicką w jej zabiegach o stworzenie Uniwersytetu w Opolu. Bywał z nami w chwilach dobrych i trudnych, recenzował prace opolskich uczonych, wnioski habilitacyjne i profesorskie, uczestniczył w naszej opolskiej Almae Matris w ważnych konferencjach, sympozjach i seminariach, bywał też na promocjach swych książek, że przypomnę tylko zorganizowaną osiem lat temu (7 kwietnia 1993 r.) przez Towarzystwo Historyczne im. Karola Szajnochy promocję książki "Sąsiad czy wróg", na którą przybyło do czytelni w bibliotece uniwersyteckiej ponad 300 osób.

Za wszystko, co Pan zrobił Profesorze dla polskiej nauki, dla polskiego życia akademickiego, dla opolskiej społeczności, Uniwersytet Opolski składa Ci najwyższy hołd: przyznaje to, co ma najdroższego - doktorat honorowy.

Wojciech Wrzesiński - międzynarodowej sławy historyk, znawca XIX i XX wiecznych dziejów Warmii i Mazur oraz stosunków polsko-niemieckich w czasach najnowszych; autor ponad 700 publikacji, w tym wielu o pionierskim charakterze, wypełniających luki w polskiej historiografii. Znakomity dydaktyk i popularyzator wiedzy historycznej oraz organizator szkolnictwa wyższego w Polsce. Były prorektor i rektor Uniwersytetu Wrocławskiego; obecny prezes Polskiego Towarzystwa Historycznego. Autor m.in.: Ruch Polski na Warmii, Mazurach i Powiślu w latach 1920-39; Polski ruch narodowy w Niemczech; Plebiscyty na Warmii i Mazurach oraz Powiślu w roku 1920; Sąsiad czy wróg. Ze studiów nad kształtowaniem stereotypu Niemca w Polsce (1795-1939).
Do góry


Design & DB Interface Witold Rugowski
(c) 2001