indeks.jpg navi.jpg

 Spis treści numeru 35-36

Początek i kontynuacja.
(przemówienie inauguracyjne rektora UO dr. hab. Józefa Musieloka, prof. UO)

Dzisiejsza uroczysta inauguracja nowego roku akademickiego zawiera pewien szczególny element - następuje uroczyste przekazanie bardzo odpowiedzialnej funkcji rektora uczelni w nowe ręce. Czynimy w ten sposób zadość zapisom statutowym i pielęgnujemy jakże piękną, akademicką tradycję. Trzeba jednak pamiętać, że w okresie kilku minionych miesięcy społeczność uniwersytecka powierzyła również nowe, bardzo odpowiedzialne zadania akademickie innym osobom: prorektorom, dziekanom, kierownikom innych jednostek. Ta uroczystość tylko symbolicznie akcentuje pewien ciągły proces występujący w życiu akademickim - przekazujemy sobie dziś przysłowiową pałeczkę w biegu sztafetowym naszej uczelni.

Takie chwile, jak dzisiejsza, skłaniają do głębszych refleksji. Ta bardzo piękna, uniwersytecka tradycja uzmysławia nam, jakie zadania stały i stoją przed szkołami wyższymi, nie tylko w naszym kraju.
Podstawowym zadaniem uniwersytetu było i jest poszukiwanie, zgłębianie i głoszenie prawdy. Dziś cała społeczność akademicka naszego uniwersytetu przejmuje to ważne zadanie. Symbolika uroczystości - początku i kontynuacji - znakomicie to ilustruje. Przejmujemy wszystko to, co poprzedzające nas pokolenia osiągnęły w sferze nauki, kształcenia i kultury. Stajemy się depozytariuszami tego dorobku i mamy obowiązek tę wiedzę i kulturę rozwijać, uzupełniać i przekazywać następnym pokoleniom.

in1.jpg



Przejmujemy dziś w tej sztafecie pokoleń wiedzę, każdy z nas w swojej dyscyplinie naukowej, przede wszystkim od swoich bezpośrednich nauczycieli, głównie profesorów Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Instytutu Pastoralnego (filii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego), profesorów Seminarium Duchownego w Nysie, ale również od całej rzeszy ludzi nauki i kultury, począwszy od starożytnych filozofów, a skończywszy na współczesnych badaczach i twórcach, pracujących w różnych zakątkach naszego globu. Przed nami zadanie kształtowania przyszłości nie tylko tego uniwersytetu.
Pozwólcie Państwo na nieco osobisty akcent w moim przemówieniu.

Moim i ustępującego rektora, profesora Nicieji pragnieniem było, aby podczas dzisiejszej inauguracji gościć prof. dr. Antoniego Opolskiego, rektora WSP w Opolu w latach 1959-1961; promotora mojej pracy magisterskiej i mojej dysertacji, krótko mówiąc mojego Mistrza. Niestety, stan zdrowia nie pozwolił Panu Profesorowi na udział w dzisiejszej uroczystości. Pozwólcie więc Państwo, że przeczytam list, jaki w związku z dzisiejszą uroczystością przesłał prof. Antoni Opolski.
Magnificencjo Panie Rektorze!

Dziękuję za zaproszenie na inaugurację roku akademickiego Uniwersytetu Opolskiego. Niestety stan mego zdrowia, w 90. roku życia, nie pozwala mi na osobiste uczestniczenie w tej uroczystości. Dlatego w tej postaci pozwalam sobie przekazać moje wspomnienia sprzed około czterdziestu lat.

W dniu 1 października 1959 roku, jako rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, miałem zaszczyt przewodniczyć inauguracji roku akademickiego. Była to pierwsza inauguracja w nowej auli w gmachu głównym szkoły, przy ulicy Oleskiej. Ówczesna WSP posiadała dwa wydziały: Filologiczno-Historyczny oraz Matematyczno-Fizyczny. Zajęcia dydaktyczne prowadziło 30 profesorów i docentów oraz 80 pracowników pomocniczych. Na studiach stacjonarnych, pięcioletnich, było 800 studentów i studia te kończyły się nadaniem tytułów magisterskich. Dyplomy takie uzyskało już 350 absolwentów. Te skromne liczby charakteryzują wielkość WSP przed 40 laty. Ale był to jeden z początkowych etapów długiej drogi rozwojowej, która umożliwiła przekształcenie dawnej, małej WSP we wspaniały Uniwersytet Opolski.

W 1965 roku, w Katedrze Fizyki Doświadczalnej WSP w Opolu, rozpoczęła pracę grupa młodych fizyków, których zainteresowałem zagadnieniami spektroskopii atomowej. Dzięki zdolnościom, zapałowi i samodzielności członków tej grupy, badania te rozwijały się i są kontynuowane obecnie przez zespół naukowy mający już ustaloną pozycję wśród ośrodków krajowych i zagranicznych.

W 1959 roku, w swoim wystąpieniu inauguracyjnym, odniosłem się do sytuacji politycznej istniejącej wówczas w Europie podzielonej na dwa bloki, między którymi była żelazna kurtyna i mur berliński. Stan napięcia między tymi blokami, zwany "zimną wojną" mógł doprowadzić do wybuchu prawdziwej wojny. Ale ja byłem optymistą i powiedziałem: można przypuszczać, że znajdujemy się w końcowej fazie okresu napięcia międzynarodowego, określanego jako zimna wojna. I miałem rację. Nastąpiły transformacje ustrojowe, które dokonały się drogą pokojową, bez użycia środków militarnych.

Niechaj wolno mi będzie również dzisiaj wyrazić swoją opinię: znajdujemy się w Europie u progu epoki pokoju i współpracy międzynarodowej, do której Polska w pełni się włączy, jako członek Unii Europejskiej. Zapewni to szybszy i pełniejszy rozwój naszego kraju. Znajdą się większe fundusze na szkolnictwo wyższe i badania naukowe. Polepszą się warunki pracy młodej, uzdolnionej kadry naukowej.

Życzenie tej pomyślnej przyszłości dla Uniwersytetu Opolskiego składam na ręce Jego Magnificencji Pana Rektora

Z głębokim poważaniem
em. prof. Antoni Opolski
b. rektor WSP w Opolu

Treść tego listu ilustruje niezaprzeczalny fakt, że człowiek zawsze obawiał się przyszłości, był zatroskany o przyszły los - nie tylko swój własny, ale może przede wszystkim o przyszłość młodej generacji, która już przejmuje, bądź w niedługim czasie przejmie od nas odpowiedzialność za kształtowanie otaczającej nas rzeczywistości. Z zacytowanego na końcu listu fragmentu przemówienia inauguracyjnego widać też, jak ważne są nadzieja i optymizm.

Również dziś stoją przed nami nowe, trudne zadania.

Pozwólcie Państwo, że krótko skoncentruję się tylko nad dwiema kwestiami. Pierwszy problem to sprostanie czekającej nas już w najbliższym czasie, pełnej integracji z krajami Unii Europejskiej, drugi - to sprostanie powszechnie wkraczającej w nasze życie informatyzacji. Te dwa czynniki bardzo istotnie będą kształtowały najbliższą przyszłość, a dla nas będą stanowiły swoisty sprawdzian.

Trzy lata temu ministrowie krajów europejskich, odpowiedzialni za edukację, podczas spotkania w Bolonii wypracowali wspólne stanowisko w formie tzw. Deklaracji Bolońskiej. Deklaracja ta zawiera zapis celów i zadań europejskiego szkolnictwa wyższego. Miejsce obrad - Bolonia, miasto, w którym w okresie średniowiecza tętniło życie akademickie, w którym spotykali się wielcy uczeni z tamtego okresu - było nad wyraz trafne i symboliczne.

Do najważniejszych celów i zadań krajów sygnatariuszy porozumienia należy: trwanie przy zasadzie jedności badań naukowych i nauczania; ewolucja narodowych systemów szkolnictwa w taki sposób, aby doprowadzić do daleko idącego ich ujednolicenia; wprowadzenie dwustopniowego systemu studiów; wprowadzenie porównywalnych wymagań dotyczących ukończenia studiów oraz wprowadzenia punktowego systemu ocen; wspieranie mobilności studentów i kadry nauczającej.
Analiza stanu rzeczy w naszym kraju i porównanie ze stanem w poszczególnych krajach europejskich wskazuje, że na tej drodze wiele już zostało zrealizowane, ale bardzo wiele jest jeszcze do zrobienia.
W raporcie OECD sprzed 2 lat, opartym na wynikach badań przeprowadzonych w Europie, stwierdza się m.in.: "studia licencjackie nie przygotowują młodych ludzi do wymagań pracodawców - absolwenci najczęściej nie są zdolni do rozwiązywania problemów, podejmowania decyzji czy też pracy w zespołach"; "podczas studiów uniwersyteckich student nie uczy się kreatywności tak, aby znalazłszy się w sytuacjach niewystarczająco zdefiniowanych, niejasnych, był zdolny do szybkiej adaptacji i podejmowania właściwych decyzji". Powyższe wnioski zapewne trafnie oddają również sytuację w naszym szkolnictwie wyższym.

W ostatnich latach systematycznie bardzo silnie rosła liczba studentów w naszym kraju, liczebność kadry nauczającej natomiast w stopniu znacznie mniejszym. Doprowadziło to do tego, że na niektórych, bardzo popularnych wśród młodzieży kierunkach studiów, nieodzowne dla dobrego wykształcenia bezpośrednie relacje uczeń - mistrz, stały się zbyt mało intensywne. Boom edukacyjny w naszym kraju nie sprzyja także rozwojowi i intensyfikacji badań naukowych. W niektórych dyscyplinach zbyt często rozpowszechniamy nasze osiągnięcia badawcze tylko wśród naszych studentów, czy też wyłącznie w kraju, nie dbając o to, aby dzielić się nimi z całą społecznością badaczy europejskich i światowych. To bardzo niepokoi w obliczu czekającej nas integracji europejskiej i - odważę się użyć tych słów - w obliczu czekającej nas w niedługim czasie konfrontacji z innymi uniwersytetami, nie tylko krajowymi, w zabiegach o pozyskanie kandydatów na studia.

Przyczyny tego stanu rzeczy są wielorakie, w dużym stopniu jest to spowodowane stanem finansów naszego państwa. Ale to konkluzja bardzo wygodna, bo jakby zdejmująca z nas odpowiedzialność za niezadowalający stan rzeczy.

Proponuję: nie rozkładajmy rąk, raczej kierujmy się wskazaniem twórcy słynnego Uniwersytetu w Berlinie, Wilhelma von Humboldta: Poważne wysiłki stanowią już połowę osiągnięcia.

Źródła pisane relacjonują nam historię ludzkości na przestrzeni około 5000 lat. Pięćset lat temu nasza wiedza o przyrodzie była jeszcze bardzo skąpa, w małym tylko stopniu rozumieliśmy otaczający nas świat. Około pięćdziesiąt lat temu IBM sprzedał pierwszy komercjalny komputer, a koncern oczekiwał wtedy na zamówienie - co najwyżej kilku takich maszyn. Dwadzieścia lat temu rynek oprogramowania jeszcze nie istniał. Nieco ponad piętnastu lat temu system World-Wide-Web był marzeniem grupy fizyków z CERN, a osobisty komputer na biurku był nierzadko źródłem zazdrości, a przez niektórych traktowany bardzo nieufnie. Dziś technologie informatyczne, a więc komputery, oprogramowanie i Internet są motorami napędowymi rozwiniętych krajów świata. Dlaczego przytaczam te fakty? Aby uzmysłowić, że tempo wkraczania informatyzacji w nasze codzienne życie jest poniekąd nieprzewidywalne. Żyjemy w przełomowym okresie, wkraczamy już - czy tego chcemy, czy nie - w erę społeczeństwa informacyjnego. Stało się to za przyczyną dwóch wynalazków: komputera i światowej sieci telekomunikacyjnej. Komputery stanowią źródła informacji, a więc poniekąd wiedzy (to prawda, że to człowiek musi te informacje w komputerze umieścić). Telekomunikacja zaś pozwala na ogólny do tej wiedzy dostęp. Komputer, jego możliwości, stanowią dobrą ilustrację potencjału twórczego człowieka: konstruktora i programisty. Komputer może człowieka zastąpić i zastępuje wszędzie tam, gdzie należy rozwiązać problem, który już raz został przez człowieka rozwiązany. Innymi słowy komputer coraz częściej będzie wyręczał człowieka w podejmowaniu decyzji rutynowych.

Wpływ wyżej wspomnianych czynników - komputera i telekomunikacji - na rewolucję, jaka rozgrywa się na naszych oczach, można porównać do wpływu dwu wynalazków: maszyny parowej i elektryczności na rewolucję przemysłową w dziewiętnastym wieku. Wtedy to człowiek przestał być podstawowym źródłem siły roboczej - zastąpiły go maszyny, a elektryfikacja spowodowała prawie powszechny dostęp do źródeł energii. Maszyny wyeliminowały w dużym stopniu człowieka - nie tylko jako źródła energii, ale zastąpiły go również przy wykonywaniu wielu standardowych, mechanicznych czynności.

W czasie rewolucji przemysłowej wprowadzono publiczną edukację. Wiedzę tworzyli naukowcy, nauczyciele tę wiedzę przekazywali, a jej wykorzystanie było domeną inżynierów i wytwórców produktów, czy też usług. Przez wieki uniwersytety pełniły przede wszystkim rolę medium transmisyjnego genotypu naszej cywilizacji. W ostatnich kilku dekadach szkoły wyższe pełnią także funkcje typowo rynkowe - dostarczają swoiste pakiety wiedzy, stwarzając absolwentom złudną czasem nadzieję na różową przyszłość.

W erze społeczeństwa informacyjnego znaczna część wiedzy zawarta jest w oprogramowaniu, czyli, jak to się mówi w żargonie - w software. Oprogramowanie komputerowe pełni coraz częściej również funkcję transferu wiedzy, a wiedza staje się w ten sposób towarem, przedmiotem handlu. Jakie konsekwencje pociągnie za sobą obecna rewolucja?

Szukając odpowiedzi na to pytanie zawsze można uciec się do znanego, nieco ironicznego wybiegu i odpowiedzieć: Przewidywanie jest rzeczą trudną, szczególnie, jeśli odnosi się ono do przyszłości.

Niektóre jednak konsekwencje dla nas, odpowiedzialnych za kształcenie na poziomie uniwersyteckim, są pewne. Szeroki i szybki dostęp do źródeł informacji spowoduje, że człowiek będzie zmuszony do ciągłego kształcenia i samokształcenia. Studenci po pewnym czasie aktywności zawodowej będą wracać na studia, wnosząc zdobyte kwalifikacje do procesu kolejnego etapu ustawicznego kształcenia. Nie wystarczy już tylko podczas studiów naładować się wiedzą, zdobytą niegdyś przez nauczycieli i przekazaną w ciągu kilku lat studiów. Nasz system kształcenia musi przygotowywać ludzi kreatywnych, zdolnych do szerokiej interakcji w społeczeństwie i do tworzenia nowej wiedzy.

To nasze wspólne, nauczycieli i studentów, zadanie.

Drodzy młodzi przyjaciele, szczególnie wy, którzy dziś wkraczajcie w mury naszej Alma Mater. Rozpoczynacie najciekawszy okres swego życia. Nie zmarnujcie tego czasu. To jest okres najintensywniejszego kształtowania osobowości. Pamiętajcie także o tym, że jesteście nam profesorom niezbędni, abyśmy mogli nasze zadanie zgłębiania i poznawania prawdy dobrze wykonywać. Być może nie zdajecie sobie sprawy, jak inspirujące są czasem wasze pytania, wątpliwości i uwagi dla naszych badań, we wszystkich bez wyjątku dyscyplinach naukowych. Dla dobra nas wszystkich - nie bądźcie tylko słuchaczami podczas swych studiów. Wnieście swój młodzieńczy krytycyzm, wasze ideały, wszystkie swe talenty do wspólnej skarbnicy wiedzy. Do was należy przyszłość i zadanie kształtowania społeczności informacyjnej we wspólnej Europie.

Ufam, że wspólnie sprostamy tym zadaniom. Każdy z nas, nauczycieli i studentów, musi znaleźć swoje miejsce w tych nowych warunkach. Sądzę, że osiągniemy ten cel, jeśli będzie nam przyświecała mądra dewiza życiowa: Okazuj zainteresowanie światem, a świat zainteresuje się tobą. Życie szczęśliwe to życie wśród ludzi i dla ludzi.

up.pngDo góry

(c) 2001 Adrian Kajda