indeks.jpg navi.jpg

 Spis treści numeru 35-36

Sześć lat - próba bilansu.
(przemówienie ustępującego rektora Uniwersytetu Opolskiego prof. Stanisława Sławomira Nicieji)

Magnificencjo, Wysoki Senacie, Szanowni Goście,

mój serdeczny przyjaciel, jeden z najbliższych moich współpracowników prof. Leszek Kuberski powiedział mi przed kilkoma dniami: Masz ułatwione zadanie w tym roku przy pisaniu pożegnalnej, sprawozdawczej mowy rektorskiej. Możesz wziąć swój program wyborczy sprzed sześciu lat i odczytać go in extenso, zmieniając tylko czas przyszły z tekstu programu na czas przeszły w przygotowywanym sprawozdaniu.

I to jest największy komplement, jaki mógł mnie spotkać, i to jest największa satysfakcja, jaką wynoszę po sześciu latach sprawowania funkcji rektorskiej. Mam po prostu poczucie dobrze spełnionego obowiązku, poczucie, że nie zawiodłem ludzi, którzy mi zawierzyli.

Ostatnich sześć lat to w dziejach naszego środowiska akademickiego czas wielkiej transformacji, to czas, kiedy nasz uniwersytet był placem w wielkiej budowie i przebudowie. I to zarówno budowy w sferze infrastruktury materialnej, jak i w obszarze infrastruktury intelektualnej, duchowej i organizacyjnej.

Obejmując urząd rektorski wiedziałem, i wokół tej idei skupiałem zespół kierujący Uniwersytetem, że najważniejsze będą sprawy inwestycji, aby wyrwać młody uniwersytet z mizerii lokalowej odziedziczonej po WSP, gdzie przez dziesięciolecia inwestowano niewiele, bez rozmachu i niejednokrotnie bez wyobraźni, wznosząc niejednokrotnie tymczasowe baraki, nie dbając o estetykę miasteczka akademickiego.

Uniwersytet, który w polskiej historii i kulturze cieszy się specyficzną estymą, musi mieć budynki, które noszą znamiona niezwykłości, które epatują wyobraźnię, niosą w sobie odświętność i swoisty magnificat. Tego w naszym uniwersytecie brakowało. Stąd postawiliśmy na pierwszym planie proces inwestycyjny, realizowany z rozmachem i z ciągłym myśleniem, że ma to służyć przyszłym pokoleniom. To była najtrudniejsza decyzja, którą konsekwentnie realizowaliśmy w atmosferze ciągłego niepokoju - czy te ambitne zamiary uda nam się zrealizować.

W tym miejscu pragnę przypomnieć te inwestycje, które zaczęliśmy realizować od pierwszych dni przejęcia kierownictwa w uniwersytecie, to jest od października 1996 r. Były to:

- budowa księgarenki akademickiej "Sokrates", ufundowanej przez państwa Sajdaków;

- gruntowny remont i przebudowa słynnej, ale wysłużonej sali 154, która otrzymała nową nazwę "Audytorium księcia Jana Dobrego";

- gruntowny remont domów studenckich "Mrowisko", "Spójnik", "Kmicic";

- przeniesienie na teren uniwersytetu i renowacja pięknej, bardzo wartościowej od strony artystycznej figury św. Jana Nepomucena z 1720 roku;

- gruntowna przebudowa podjazdu pod gmach starego rektoratu i wzniesienie na skwerze bardzo oryginalnego, kosztownego pomnika księcia Jana Dobrego, którego fundatorem jest wspaniały darczyńca Norbert Kwaśniok;

- odbudowa kompletnie zniszczonej przez powódź Biblioteki Głównej Uniwersytetu Opolskiego, która bardzo wyraźnie podniosła swój standard, funkcjonalność i estetykę;

- budowa nowoczesnych laboratoriów chemicznych w dawnej stołówce w Domu Studenckim "Mrowisko";

- gruntowna odbudowa i przebudowa zniszczonej przez powódź Villi Academica na Pasiece. Willa szybko stała się jednym z obiektów najbardziej reprezentacyjnych i godnych miana uniwersyteckiego. Tu zaczęły odbywać się ważne konferencje, posiedzenia najważniejszych gremiów akademickich, promocje książek. Zatrzymywali się w niej wybitni polscy i europejscy uczeni, artyści, intelektualiści - goście uniwersytetu i miasta Opola. Villa ta jest chlubą naszej uczelni. Willę zdobi piękna secesyjna rzeźba bogini Ceres, której darczyńcą jest również Norbert Kwaśniok.

- budowa czternastokondygnacyjnego, o wysokim standardzie i pięknej architekturze domu studenckiego "Niechcic" - z przestronnym obserwatorium astronomicznym na dachu oraz bardzo okazałym parkingiem;

- budowa, w miejscu dawnego parterowego pawilonu z płyt pilśniowych i krytego eternitem, pięciokondygnacyjnego budynku, który otrzymał nazwę Collegium Pedagogicum - bardzo nowoczesnego, funkcjonalnego, spełniającego wszystkie standardy dydaktyczne, o pięknej architekturze, co zostało uhonorowane specjalną nagrodą wojewódzką;

- budowa nowoczesnego kompleksu budynków na Wydziale Teologicznym, składającego się z biblioteki, podziemnego parkingu, sali gimnastycznej, kościoła akademickiego, przestronnej auli, co było główną zasługą wizjonerskich pomysłów ks. arcybiskupa Alfonsa Nossola i żelaznej konsekwencji realizatorskiej ks. Alberta Glaesera;

- gruntowny remont zewnętrzny, ze zmianą dachu wielce zaniedbanego budynku dawnego liceum, w którym siedzibę obecnie znajdą germanistyka i psychologia;

- przejęcie jako daru od wojewody, zgromadzenie pieniędzy i przygotowanie dokumentacji na renowację budynku dawnego szpitala dziecięcego - sierocińca Porscha, w którym znajdzie swą siedzibę cała administracja uniwersytetu;

- umieszczenie na terenie uniwersytetu pomników: Peregryna z Opola - daru państwa Brzozowskich, figury św. Wojciecha - daru ks. Edwarda Kucharza, rzeźb figuratywnych z cyklu "Adam i Ewa"- autorstwa naszych studentów, oraz pomnika Agnieszki Osieckiej dłuta świetnego rzeźbiarza  prof. Mariana Molendy;

- najważniejsza inwestycja, najbardziej ryzykowana, kosztowna i okazała, która daje nam największą satysfakcję i dodaje splendoru naszej Almae Matris - dawny budynek klasztoru dominikańskiego, który podnieśliśmy ze stanu krańcowej dewastacji. Widać to na dokumentacji fotograficznej, wyłożonej na korytarzach przy rektoracie i sali Senatu. W tym starym budynku, zawilgoconym i spękanym, stojącym na obsuwającej się skarpie musieliśmy budować nawet fundamenty. Zostały tylko mury zewnętrzne, dające obrys tej historycznej budowli. Przywróciliśmy wszystkie stropy, piękną sztukaterię zewnętrzną i wtłaczając dziesiątki ton betonu w rozsypujące się wzgórze, związaliśmy go na trwałe i sprawiliśmy, że będzie nam służyć przez pokolenia.

Ten dziedziniec, na którym dzisiaj się zgromadziliśmy, przed dwoma laty był straszliwą, rozpadającą się ruiną, z pustymi oczodołami okien, z zieleniałymi od wilgoci murami, z popękaną w wielu miejscach kaplicą św. Wojciecha, która dziś świeci świeżą bielą swych elewacji. Kaplicę tę zdobią obecnie wyjątkowej wartości artystycznej barokowe rzeźby, przedstawiające małżonków Kitlitzów - wspaniałych przedstawicieli szlachty śląskiej. Jest to dar gminy Wiązów dla naszego uniwersytetu.

Do dawnej świetności przywrócono również oratorium dominikańskie, nazwane dzisiaj Salą Plafonową. Znajdują się tam trzy bezcennej wartości XVII-wieczne freski sufitowe, które odtworzono z wielkim pietyzmem.

Oprócz inwestycji, drugim obszarem bardzo intensywnych działań dwóch kadencji, z których się dzisiaj rozliczam, było budowanie prestiżu uniwersytetu w sferze intelektualnej, tworzenie nowych wzorców edukacji, korzystanie z najwybitniejszych autorytetów, którzy w opolskich audytoriach uniwersyteckich przedstawiali swe najwybitniejsze osiągnięcia. Z takiego myślenia narodziła się słynna "Złota Seria Wykładów Otwartych".

Patrzyłem na to przez pryzmat moich czasów studenckich. Gdy studiowałem tutaj w Opolu, żyli wówczas jeszcze Jarosław Iwaszkiewicz, Tadeusz Breza, Witold Lutosławski, Stefan Kieniewicz, Hugo Steinhaus, Władysław Tatarkiewicz, Juliusz Kleiner, Tadeusz Kotarbiński, Artur Sandauer, Wojciech Hass i wielu innych. Ja ich nigdy w Opolu nie widziałem. Tymczasem uniwersytet to miejsce, gdzie trzeba tworzyć warunki do spotkania z wielkimi ludźmi, uczonymi, intelektualistami nie tylko swojej uczelni.

Możemy mieć satysfakcję, że w ostatnich sześciu latach, m.in. w ramach "Złotej Serii Wykładów Otwartych", organizowanych konferencji i sesji naukowych oraz promocji ważnych książek, w Opolu było ponad 150 osób o pierwszorzędnych nazwiskach, znanych w całej Polsce i Europie. Byli oni gośćmi naszego uniwersytetu, rozmawiali z naszymi studentami, podpisywali dla nich książki. Magnesem ich pobytu w naszym mieście był niewątpliwie nasz Uniwersytet.

Przywołam tylko kilkanaście tych najwybitniejszych osobistości. Gośćmi naszego uniwersytetu byli m.in.: Ryszard Kapuściński, Andrzej Szczypiorski, Tadeusz Różewicz, Józef Hen, Hanna Krall, Gustaw Holoubek, Wojciech Dzieduszycki, Karl Dedecius, Józef Szayna; Jerzy Szacki, Krzysztof Piesiewicz, Wiesław Myśliwski, Jan Nowak Jeziorański, Tadeusz Mazowiecki, Józef Tischner, Andrzej Drawicz, Aleksander Gieysztor, Krzysztof Zanussi, Henryk Samsonowicz, prezes PAN-u - Mirosław Mossakowski, Bronisław Geremek, Leszek Balcerowicz, były prezydent Austrii - prof. Herbert Schambeck, prezydent hiszpańskiej Galicji - Miguel Iribarne.

Gościliśmy wszystkich rektorów uniwersytetów polskich, ministrów edukacji narodowej, wielu rektorów uniwersytetów europejskich,.

Promocyjną rolę odgrywała też tradycja przyznawania doktoratów honorowych. Galeria doktorów honorowych Uniwersytetu Opolskiego jest imponująca. Uroczystościom towarzyszyły wielkie imprezy. Przełamaliśmy stereotyp, że doktoraty honorowe mogą otrzymywać tylko uczeni. Udowodniliśmy, że istnieje symbioza nauki ze sztuką na uniwersytecie. Zwracaliśmy uwagę opinii publicznej na wielkich artystów. Przypomnę, że uniwersytet nasz przyznał w ostatnich latach doktoraty honorowe m.in. Kazimierzowi Kutzowi, Stanisławowi Lemowi, Tadeuszowi Różewiczowi, Wojciechowi Kilarowi, Januszowi Tazbirowi, Adamowi Hanuszkiewiczowi, kardynałom Karlowi Lehmannowi, Miloslavowi Vlkowi, mecenasowi Hendrikowi Fothowi i prof. Zbigniewowi  Relidze.

Skupialiśmy wokół uniwersytetu ludzi wybitnych, którzy chcieli się z nami identyfikować, przyjąć członkostwo naszej wspólnoty uniwersyteckiej, że wymienię tylko Zdzisława Najdera, byłych ambasadorów - Jana Barcza i Balucha czy Juliana Kornhausera.  Jesteśmy z tego dumni i wdzięczni za ich wybory. Bardzo to służyło naszemu uniwersytetowi.

Zaczęliśmy gromadzić w naszym uniwersytecie również piękne dzieła: meble, obrazy, rzeźby i płaskorzeźby. W dziele tym pozyskaliśmy znakomitych sponsorów, takich jak banki, Zakłady Cementowe w Górażdżach, Energobudowę, Opolskie Zakłady Wapiennicze, Elektrownię "Opole" oraz indywidualnych sponsorów, takich jak: Hendrik Fodt, Norbert Kwaśniok, Emil Sałyga, Karol Cebula, Mirosław Promny.

Dbaliśmy, aby człowiek, który trafił na uniwersytet, sycił się atmosferą nabrzmiałą pytaniami, atmosferą wolności, atmosferą swobodnych dociekań, wykluczającą wszystko, co takim dociekaniom nie sprzyja.

Uniwersytet nasz był miejscem, w którym dominowała władza rozumu, w którym przewaga woli ogółu nie może powstrzymywać od filozoficznego wątpienia. Bo tylko wtedy uniwersytet będzie stał odważnie na straży wielkich ludzi i wielkich idei. Uniwersytet, stawiając odwieczne pytania, przede wszystkim przechowywał, a zarazem stale ożywiał dzieła i idee najważniejsze.

Życzmy sobie, aby nigdy nie zabrakło nam ludzi, którzy bez reszty kochają idę uniwersytetu i umieją budować jego wielkość.

Cyprian Kamil Norwid napisał: "Kto czasu nie wykorzystuje, tego czas nie szanuje". Nie akceptowałem postaw, które próbowały zachwiać wiarę w podejmowane na uniwersytecie inicjatywy. Wielokrotnie mówiłem i pisałem, że właśnie teraz jest czas, kiedy określamy kształt i perspektywy naszego uniwersytetu na następne kilka pokoleń. Tworzyliśmy nowe kierunki i specjalizacje, nowe wydziały i studia podyplomowe. Dostosowywaliśmy ofertę kształceniową do potrzeb rynku.

Liczba studentów w ostatnich dwóch kadencjach wzrosła ponad dwukrotnie - z 9 do 21 tysięcy, niemal podwoiła się też liczba samodzielnych pracowników naukowych.

Anatol France powiedział kiedyś, że "aby stworzyć dzieło trzeba planować, marzyć i pragnąć".

Przeważająca część moich pragnień na urzędzie rektorskim spełniła się. Uniwersytet jest dziś inny, piękniejszy i lepszy. Wzrósł jego prestiż i znaczenie. Władze rządowe i samorządowe dostrzegają jego potencję intelektualną i materialną. Jest to ogromna zasługa pracowników, którzy aktywnie włączyli się do dzieła na rzecz rozwoju uczelni, za co im serdecznie dziękuję.

Szczególny dług wdzięczności mam wobec moich najbliższych współpracowników: prorektorów i dziekanów, pani kwestor i dyrektora administracyjnego, a także wobec dyrektorów instytutów, kierowników katedr i zakładów.

Największym darem i przywilejem moich kadencji była życzliwość i wsparcie, z jakim spotkałem się ze strony władz państwowych i organizacji, oraz moich kolegów i przyjaciół. Miałem wsparcie od wszystkich urzędujących w tym czasie ministrów edukacji narodowej, od prezydenta miasta Opola, a obecnie wojewody Leszka Pogana, od marszałków województwa, od rektorów wszystkich polskich uniwersytetów, a zwłaszcza poznańskiego, wrocławskiego, toruńskiego i śląskiego, od prezydenta Opola Piotra Synowca. Ogromne wsparcie otrzymałem od duchowieństwa opolskiego, a zwłaszcza księdza arcybiskupa Alfonsa Nossola.

Fenomen naszego uniwersytetu zamyka się w tym, że ma on wielu pracowników oddanych mu do końca, dla których uniwersytet jest drugim domem, wielką namiętnością, pasją, sposobem na życie. Takich ludzi jest przynajmniej kilkudziesięciu. Miałem szczęście, że skupili się wokół moich pomysłów, mojej osoby, moich wizji, że rozumieliśmy się świetnie i pracowaliśmy w atmosferze koleżeństwa, harmonii, ładu i zrozumienia. Nigdy między nami w ścisłym kierownictwie nie było ostrych kontrowersji, nawet gdy było nam bardzo trudno, gdy ogarniał nas lęk, czy starczy nam środków finansowych i determinacji. Nie rozdzierały nas konflikty i nie powstawała opozycja, która mogłaby zniweczyć plany.

Uniwersytet dziś zawdzięcza swoją urodę, potencjał materialny, intelektualny przede wszystkim takim osobom jak: pani kwestor Maria Najda - wybitna finansistka, znakomicie i jasno widząca materialny potencjał uniwersytetu, a równocześnie osoba wrażliwa na ludzkie nieszczęścia, które co pewien czas dotykały naszą społeczność; dr Wanda Matwiejczuk - dyrektor Biblioteki Głównej, jej niezaprzeczalny lider i mózg. To ona ze swoim zwartym zespołem wydobyła naszą bibliotekę z niebytu, w jaki wtrąciła ją powódź 1997 roku i stworzyła z niej jedną z najbardziej nowoczesnych bibliotek uniwersyteckich w kraju.

Słowa wdzięczności kieruję do swego następcy, Jego Magnificencji prof. Józefa Musieloka, z którym przez sześć lat byliśmy bardzo blisko, budując międzynarodowy prestiż naszego uniwersytetu, podpisując dziesiątki umów z najlepszymi uniwersyteckimi uczelniami, m.in. uniwersytetami w Moguncji, Bambergu, Pradze, Poczdamie, Wiedniu, Bonn, Regensburgu, Opawie. Zawsze podziwiałem jego talent lingwistyczny, fenomenalną znajomość języków i skrupulatność w pilnowaniu przepisów, którymi obudowany jest uniwersytet.

Dziękuję prof. Leszkowi Kuberskiemu, który zawsze miał znakomity kontakt z młodzieżą studencką i jak nikt rozumiał skomplikowane meandry dydaktyki uniwersyteckiej. Jego działanie, takt, kultura osobista powodowały, że nie odczuwałem właściwie ciężaru całego obszaru związanego z działalnością studencką i dydaktyką.

Dziękuję pani prof. Krystynie Boreckiej, która przez sześć lat towarzyszyła mi przy organizacji wielkich, bardzo skomplikowanych logistycznie imprez i uroczystości, jakimi było przyznawanie jedenastu doktoratów honorowych, którym towarzyszyły wielkie wystawy monotematyczne i biograficzne, przeglądy filmów i spektakle teatralne. Dla przykładu w doktoracie honorowym prof. Zbigniewa Religi uczestniczyło 700 osób, w tym 200 chirurgów, z najwybitniejszymi w polskiej kardiochirurgii, jak profesorowie Bochenek i Zembala. A przy doktoratach honorowych Kazimierza Kutza i Adama Hanuszkiewicza urządzono pełny przegląd ich filmów oraz wielkie wystawy fotosów ze wszystkich spektakli teatralnych.

Bardzo serdecznie dziękuję panom dziekanom wszystkich sześciu wydziałów uniwersyteckich za ciężką pracę na rzecz emancypacji uniwersytetu i doprowadzenie go do pełnej autonomii akademickiej. Tu szczególne słowa podziękowań kieruję pod adresem ks. dziekana Helmuta Sobeczki mającego ogromne zasługi przy tym, że w ogóle uniwersytet powstał, a później za  perfekcyjne kierowanie wydziałem, który w sprawności organizacyjnej zadziwiał wielu gości naszej Almae Matris.

Serdeczne podziękowania kieruję pod adresem dyrektora administracyjnego pana Andrzeja Kimli, który po niespodziewanej śmierci doświadczonego dyrektora Kazimierza Sochackiego przejął na moją prośbę kierownictwo administracji w bardzo trudnym momencie i doprowadził do sprawnej finalizacji bardzo ciężkich inwestycji, czuwając nad prawną i organizacyjną stroną obsługi trudnych zadań.

Serdeczne podziękowania kieruję również do pani dr Janiny Hajduk-Nijakowskiej, która swoją działalnością stworzyła bardzo prestiżowe Wydawnictwo Uniwersyteckie, od kilku lat wydające świetne książki

Dziękuję również pani dr Elżbiecie Trylnik za stworzenie i długoletnie kierowanie jednym z najlepszych chórów uniwersyteckich w Europie, o czym świadczą jego międzynarodowe nagrody.

Serdeczne podziękowania kieruję pod adresem prof. Stanisława Gajdy - członka Komitetu Badań Naukowych oraz członka równie prestiżowej Centralnej Komisji Kwalifikacji Kadr Naukowych przy prezesie Rady Ministrów. To prestiż naukowy, wielkie uznanie dla jego prac lingwistycznych powodowało, iż tak świetnie służył uniwersytetowi w momentach, gdy ważyły się jego losy odnośnie przyznawania kategorii wydziałom i wielkiego grantu KBN-owskiego w wysokości 12 mln, jaki otrzymaliśmy na remont Collegium Maius

Szczególne podziękowania kieruję pod adresem ordynariusza diecezji opolskiej, arcybiskupa ks. Alfonsa Nossola za jego niezwykłe oddanie idei uniwersyteckiej, podkreślanie na niemal każdym kroku, że jest człowiekiem tego uniwersytetu - najbliższego mu i budującego jego prestiż. Bardzo bliskie współdziałaliśmy z księdzem arcybiskupem, często rozumieliśmy się bez słów, a gdy trzeba było, siadaliśmy przy stole i szukaliśmy rozwiązań, które służyły naszej społeczności. Pozyskiwaliśmy ludzi wpływowych i kompetentnych, którzy w bardzo istotny sposób pomagali w budowie uniwersytetu.

Nie sposób w tym krótkim, ze względów czasowych, sprawozdaniu wymienić wszystkich z nazwiska, którzy przyczynili się do świetnego rozwoju naszego uniwersytetu w ostatnich latach. Jest to kilkaset osób. Ich czyny i nazwiska będą zapisane na chlubnych kartach bardzo szczegółowej kroniki uniwersyteckiej, którą przygotowujemy już, a wydamy za dwa lata z okazji jubileuszu 10 lat istnienia Uniwersytetu Opolskiego.

Dziś jako odchodzący rektor wyrażam im słowa największej wdzięczności i podziękowań za ich ciężką pracę w tworzeniu dzieła ponadczasowego, jakim jest nasz uniwersytet.

Słowa szczególnych podziękowań kieruję też do społeczności studenckiej, do wszystkich żaków, którzy na co dzień z godnością realizowali przysięgę immatrykulacyjną, zobowiązującą ich do rzetelnego wypełniania obowiązków studenckich i dbania o dobre imię naszej Almae Matris.

Moi drodzy Młodzi Przyjaciele, możecie być dumni, że jesteście studentami i doktorantami tego właśnie uniwersytetu.

Przed sześciu laty jako nowo wybrany rektor sformułowałem tezę, że Opole nie będzie miastem przemysłowym. Rysuje się natomiast przed nim wielka szansa, aby stać się miastem, którego główną siłą motoryczną jest nauka, oświata i kultura. Tu, w stolicy województwa, znajdują się bowiem główne instytucje oświatowe, kulturalne i naukowe, szkoły oraz licea artystyczne i techniczne, teatr i filharmonia, redakcje gazet, radia i telewizji.

Opole jest jednym z dziesięciu miast polskich, które ma Politechnikę, Uniwersytet i Wyższą Szkołę Zarządzania i Marketingu. Już dziś studiuje tutaj ok. 40 tys. studentów. To daje znakomite podstawy, aby na tej bazie tworzyć silny ośrodek edukacyjno-badawczy, żeby tworzyć silne miasto uniwersyteckie na wzór Heidelbergu czy Fryburga.

W deklaracjach i oświadczeniach wszystkich sił politycznych i społecznych naszego miast i województwa wizja ta jest akceptowana i głoszona. Uniwersytet to jeden z głównych czynników miastotwórczych, daje on nam dumę i prestiż, naukę i pracę. Właśnie teraz w Opolu tworzymy jego potencjał i tradycje na wiele pokoleń. Tu będą zdobywać swą wiedzę i mądrość życiową całe generacje młodych Opolan.

Jakiego formatu i klasy będzie to uniwersytet - zależy od nas. Tym wszystkim, którzy codzienną pracą materializują wizję Opola jako miasta uniwersyteckiego, wyrażam słowa najwyższego uznania i zachęty: idźmy tą drogą, bo jest ona sprawdzona i daje wszystkim głęboką satysfakcję.

Dziękuję za uwagę

up.pngDo góry

(c) 2001 Adrian Kajda