indeks.jpg navi.jpg


Kronika Uniwersytecka

Bohemiści spotkali się w Opolu

Stanęło na "Cegle"

Honory dla pedagogów w święto opolskiej pedagogiki

Doktorzy honorowi uczelni Wrocławia i Opola o zjednoczonej Europie

Nowi doktorzy na uniwersytecie

Prof. Leonid Petrow - obywatelem RP

Uniwersytet bez psychologii?

II Ogólnopolskie Seminarium Doktorantów Wydziałów Chemicznych

Czescy naukowcy w Instytucie Historii

Zbyszko Bednorz profesorem honorowym UO

 

 

 

 


 


Bohemiści spotkali się w Opolu

W dniach 26 - 27 kwietnia 2004 r. w Opolu odbyły się VII Ogólnopolskie Dni Bohemistów, podczas których spotkali się studenci i pracownicy naukowi z bohemistycznych ośrodków uniwersyteckich. Organizatorzy spotkania: Katedra Slawistyki Instytutu Filologii Polskiej UO, Czeskie Centrum w Warszawie, Ambasada Republiki Czeskiej, czeskie Ministerstwo Szkolnictwa, Wyższe Seminarium Duchowne w Opolu, opolski Urząd Wojewódzki, a także Teatr im. Jana Kochanowskiego. Wśród zaproszonych gości znaleźli się: Andrzej Babuchowski - tłumacz literatury czeskiej,  Miloš Doležal - poeta i krytyk z Pragi oraz zespół Psychonaut z Opawy. Czeskie Centrum w Warszawie udostępniło Uniwersytetowi Opolskiemu wystawę poświęconą postaci Jana Amosa Komenskiego.

W programie imprezy znalazło się m.in. seminarium naukowe "Czeska literatura katolicka w latach 1945 - 1989", na którym z referatami wystąpili Andrzej Babuchowski (Katowice), Aleksandra Pająk (Praga) i Anna Piechuta (Gliwice). Inne imprezy Dni Bohemistów to: spektakl w wykonaniu grupy teatralnej Wyższego Seminarium Duchownego w Opolu, spotkanie autorskie z poetą i redaktorem radiowym Milošem Doležalem (Praga), a także koncert zespołu Psychonaut (Opawa),  spektakl Jana Drdy "Igraszki z diabłem" (Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu) i projekcja filmu "Zapomenuté světlo". Joanna Maksym-Benczew                

Podczas Dni Bohemistów komisja, której przewodniczył dr hab. Mieczysław Balowski z Uniwersytetu Opolskiego, przyznała nagrody w VII Ogólnopolskim Konkursie Przekładowym i Literackim. W kategorii poezja czeska nie przyznano pierwszego miejsca, II miejsce przypadło Marcie Skibniewskiej z Uniwersytetu Warszawskiego, III - Dominice Katarzynie Gowik z Uniwersytetu Warszawskiego.

W kategorii proza czeska I miejsce przyznano Kamili Szymańskiej z Uniwersytetu Jagiellońskiego, II - Jackowi Orłowskiemu z Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu, III - Elżbiecie Ćwiklińskiej z Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu W kategorii esej I miejsce zajęła Agnieszka Janiec z Uniwersytetu Warszawskiego, II -  Magdalena Jakubowska z Uniwersytetu Warszawskiego, III - Monika Mialik z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Spotkaniu z poetą Milošem Doležalem, które odbyło się w sali konferencyjnej Wydziału Teologicznego, towarzyszyło czytanie poezji w tłumaczeniu i oryginale przez studentki opolskiej bohemistyki. Poeta odpowiadał również na pytania publiczności oraz prowadzących spotkanie: Andrzeja Babuchowskiego i dr Joanny Maksym-Benczew z UO. Miloš Doležal (ur. w 1970 r.) jest absolwentem Uniwersytetu Karola w Pradze. Debiutował w 1995 r. Swoje wiersze publikuje w czasopismach o tematyce religijnej, m.in. w "Perspektywach". Na łamach tego pisma propaguje także polską poezję religijną.

Miloš Doležal publikował również w polskich czasopismach, m.in. w "Tygodniku Powszechnym", "Czasie Kultury", "Przekroju", "Dekadzie Literackiej", "Toposie". Doležal wydał antologię pt. "Chodzi anioł po Czechach".

Jedno pytanie do Miloša Doležala "Indeks":

- Urodził się Pan i wychował na czesko-morawskiej prowincji. W jakim stopniu dzieciństwo ukształtowało pana wyobraźnię?

- Miejsce, z którego się wywodzę, mocno zaważyło na mojej wyobraźni, osobowości. Do II wojny światowej w mojej rodzinnej wsi mieszkali Żydzi, Niemcy, Czesi, Morawianie. Ludzie żyli w symbiozie z ludźmi i z przyrodą, z ziemią i zwierzętami. Wyczuwało się cichą obecność przodków. Pamiętam, że starsi ludzie umieli opowiadać, rozmawiać ze sobą. Pielęgnowali swoje  zwyczaje, np. ten, że jak ktoś umierał, mieszkańcy wsi przychodzili się z nim pożegnać. Od zwierząt i trawy wolno rosnącej nauczyłem się cierpliwości. Moje dzieciństwo jest dla mnie oparciem. Dziś jest taka moda, by być obywatelem świata, ale myślę, że człowiek musi mieć swoje własne miejsce. Ten mój świat dzieciństwa istnieje jedynie w mojej pamięci, w rzeczywistości rozpadł się wiele lat temu, w czasach komunizmu. Komuniści zadbali o to, by pozrywać więzi międzyludzkie, dając ludziom odpowiednie narzędzia: samochód i telewizor. Starsza generacja, która umiała opowiadać, już wymarła, w mojej rodzinnej miejscowości zostali już tylko ludzie, którzy oglądają telewizję i chcą być podobni do ludzi z miasta.

pytała: Beata Zaremba

up.pngDo góry

(c) 2003 Adrian Kajda